Za cztery tygodnie wybory prezydenckie, czy wyborcy, internauci i obywatele mają prawo zapytać kandydatów, tych, którzy czują się godni sprawowania najwyższego w państwie urzędu o ich przekonania i zapatrywania na sprawy polityki zagranicznej, na sprawy gospodarcze, na dalszy kierunek, w którym ma podążać Polska, na ich rozumienie interesu państwa polskiego i na polską rację stanu.
Czy wyborcy, internauci i obywatele mają prawo zapytać i usłyszeć odpowiedź na proste i podstawowe pytanie, jak każdy z nich ocenia okres transformacji ustrojowej i przemian, jakie dokonywały się w okresie ostatnich dwudziestu lat?
Czy, my Polacy mamy prawo zapytać, czy dziesięciu kandydatów spotka się przed pierwszą turą wyborów by przedstawić swoje programy i przedyskutować je publicznie?
Czy też nas zignoruje?
Czy może kandydaci prowadzą jedynie grę pozorów, grę medialną, grę własnych fobii i uprzedzeń, gdzie wzajemna niechęć, pogarda bądź lekceważenie kontrkandydatów i wyborców nie pozwala im na zwyczajne ludzkie zachowanie, na zwyczajną przyzwoitość i konieczną, jeśli chce się pozyskać czyjąś sympatię skromność?
Dwudziesty pierwszy wiek, to nie czas feudalnej buty, nie czas magnaterii i wielkopańskich fochów, nie czas arogancji i lekceważenia.
Gdy ludzie otrzymują prawo wyboru, nawet zmanipulowani i okłamani w każdej chwili mogą zmienić zdanie. Dziś faworyt, jutro może okazać się odrzucony. Nastroje są zmienne i nie koniecznie podniosłe. Katastrofa smoleńska, powódź, echa niepokojów w pogrążonej w kryzysie Grecji i obawa przed podobnym kryzysem w Polsce, nie powinny uspokaja. Szczególnie nie powinny uspokajać sondażowe słupki.
Polacy mogą się nie dać nabrać po raz kolejny na tą samą sztuczkę, w której naciągany sondaż dodaje ilość głosów, a tym samym dodaje głosów.
Jeśli dziś kandydaci nie są w stanie spotkać się z sobą i podyskutować o sprawach dla Polski i dla narodu istotnych to czy można przypuszczać, iż są to kandydaci, którym powinniśmy dać swój głos. Czy są tego warci?
Czy są to ludzie zdolni do faktycznego sterowania państwem, czy tylko marionetki łatwe do manipulowania i podporządkowania przez obce ośrodki polityczne i finansowe?
Jaki jest stan naszego państwa większość wyborców zdaje sobie z tego sprawę.
Polska potrzebuje poważnej naprawy gdyż gospodarka i finanse są zrujnowane, nie wiemy czy posiadamy jeszcze jakąkolwiek suwerenność, niezawisłość, niepodległość.
Czy dziś mamy zgodzić się na figuranta na urzędzie prezydenta RP?
Czy mamy sobie takiego wybrać?
Czy bez publicznych debat kandydatów, bez publicznych przesłuchań ludzi, którym śni się urząd prezydenta, którzy jak można przypuszczać czują się w stanie pokierować państwem, można dokonać wyborów?
A jeśli nie chcą poddać się przesłuchaniom, poddać pod egzamin z wiedzy, przekonań, zamierzeń, to czy warto na nich głosować?
Zatem pytania do wszystkich kandydatów.
Czy Panowie staniecie do debaty?
Czy odpowiecie na zadawane wam pytania?
Czy usłyszymy, jasną, prawdziwą i konkretną odpowiedź na zadawane pytania?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz